Można by pomyśleć, że założenie bloga to żaden problem - były już ich miliony, szlak w tym kierunku jest już nie tyle przetarty, co wręcz wyryty, wykopany, wybetonowany i wyłożony płytami chodnikowymi. Nie trzeba się zastanawiać w jaki sposób go prowadzić, a pisanie postów to przecież czysta przyjemność. Ja również tak myślałam, po czym... to wszystko zajęło mi 6 miesięcy (do założenia konta na stronie), tydzień (do utworzenia bloga) i jakieś 2-3 dni (do opublikowania tego posta). Jednak nareszcie jestem i mam nadzieję, że się dogadamy, to znaczy - że ja nie będę przynudzać i że Ty będziesz się tu czuła mile widziana i zainteresowana. Bo przecież blog bez czytelnika jest jak konewka na pustyni, prawda?
A skąd gas station couture?
To proste, ponieważ chcę pisać przede wszystkim o modzie, której z dnia na dzień przyglądam się z coraz większym zaciekawieniem i fascynacją. To ironiczny tytuł sprowadzający modę "wysoką" do poziomu nas, normalnych ludzi z ograniczonym budżetem :)
0 komentarze:
Prześlij komentarz